Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami historią o tym jak znalazłam Mentosa i jak to się stało, że zrezygnowałam z upragnionego Polskiego Owczarka Nizinnego.

Chciałabym też się podzielić z Wami emocjami i myślami, jakie mną targały przy chęci posiadania pierwszego, całkowicie swojego psa. Miałam wtedy bardzo małą wiedzę w temacie wychowania czworonoga, aczkolwiek wiedziałam więcej jak losowy Kowalski spotkany na ulicy. Może w tych moich wypocinach i wątpliwościach znajdzie ktoś cząstkę siebie w podobnej sytuacji.

Teraz jestem o wiele bardziej doświadczona w tym temacie i z rozczuleniem myślę, jakie głupie i naiwne było moje rozumowanie. W ostateczności wyszło ono na dobre dwóm kudłaczom, więc zaczynamy 🙂

Dlaczego akurat PON?

Od dziecka marzyłam o pięknym Polskim Owczarku Nizinnym. Wiedziałam, że jak dorosnę i jak tylko będę mogła sobie na to pozwolić, to będę miała psa, który będzie pięknym, rodzimym PONem.

Dawno temu moja babcia miała PONa. Trafił on do niej przez przypadek. Od dziecka oglądałam stare zdjęcia pięknego psa z długimi włosami i marzyłam, żeby mieć takiego przyjaciela.

Gdy dorosłam i temat psa wrócił do mojej głowy, zaczęłam interesować się rasą. Przeglądałam fora, czytałam o charakterze. Dużo czasu poświęcałam na poznawanie cech i potrzeb tej rasy. W mojej głowie powoli kształtowała się wizja psa, który pasowałby do naszego domu.

Im więcej czytałam tym bardziej chciałam mieć psa już zaraz. Rozsądek jednak podpowiadał, że o ile samo utrzymanie psa w tamtym momencie nie byłoby zbyt obciążające, to wydatek paru tysięcy na psa powinien zostać odłożony w czasie. Z racji, że byłam zdeterminowana oraz bardzo chciałam psa i jednocześnie wiedziałam, że muszę to decyzje odroczyć, to postanowiłam odkładać co miesiąc 50 zł na konto oszczędnościowe. W momencie, kiedy bym uzbierała na kupno psa to miał to być moment, w którym będzie można go wziąć.

Błądzić rzecz ludzka

Oczywiście człowiek lubi oszukiwać sam siebie. Pamiętam, że ktoś mi wtedy zasugerował, że po co Ci rodowód. Może ktoś akurat będzie miał psa z PONów.. . Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że coś takiego jak pseudohodowla istnieje, ale jednocześnie chciałam psa ze sprawdzonego źródła. Zaczęłam szukać po ogłoszeniach i trafiłam na olx. Teraz to brzmi tak absurdalnie!

W każdym razie przejrzałam wiele ogłoszeń, w niektóre miejsca nawet zadzwoniłam. Jednak żaden rozmówca nie wzbudził we mnie zaufania. Ostatecznie wróciłam do wyjściowego pomysłu i grzecznie wróciłam na forum PONów.

Kiedy serce zabiło mocniej

Pewnego dnia weszłam w temat. „Pony w potrzebie”. Zaczęłam przeglądać wątki, jednak większość była dość stara. W końcu trafiłam na wątek: „PON pies młody do adopcji”. W środku był wpis z tym linkiem:

Ogłoszenie adopcyjne Mentosa

Weszłam tam, kliknęłam… Otworzyła mi się ładna strona fundacji i zobaczyłam młodego pieska, którego znaleźli jako szczeniaka. Pamiętam jaki miałam miszmasz w głowie. Na forum było napisane PON, a w opisie rasa: bukiet kwiatowy. Pamiętam jak naiwnie googlałam: bukiet kwiatowy, a co to jest. Przecież jakby był to kundel to byłoby napisane kundel albo mix, a tutaj bukiet kwiatowy. Ostatecznie znalazłam, że jest to określenie stosowane na psa wielorasowego czyli kundla.

Pamiętam jak się zastanawiałam czy to ma dla mnie znaczenie. Przecież wygląda podobnie, a chodziło mi przecież o określone cechy psa. Pies jest w domu tymczasowym, więc jego cechy też są znane. Wiadomo jaki on jest…

Co prawda wpis był już mocno przeterminowany. Byłam prawie pewna, że ogłoszenie jest już nieaktualne. Jednak coś we mnie mówiło, żeby zadzwonić. W końcu dość młody i do tego PON czy tam PONopodobny. Ponoć już wychowany, więc będzie łatwiej. Znaleziony za szczeniaka, więc już go znają. Zresztą zapytać nie zaszkodzi..

No i zadzwoniłam… A co było dalej i jak to wszystko się potoczyło opowiem w następnym poście, żeby Was wszystkich nie zanudzić 🙂

Napiszcie w komentarzach, czy zastanawialiście się kiedyś nad adopcją psa. Jakie myśli przewijały się Wam wtedy przez głowę? Mieliście wątpliwości? Niech inni wiedzą, że nie są z tymi emocjami sami 🙂


3 Komentarze

Olga · 01/16/2019 o 21:29

Szkoda, że historia w kawałkach, z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg;)

Co było dalej? – Sportowe z adopcji · 02/08/2019 o 15:39

[…] jest częścią drugą, mojej historii o chęci posiadania PONa. Początek możecie przeczytać tutaj.W celu przypomnienia: ostatni wpis skończyliśmy w momencie wykonania […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *