Poprzedni rok był dla nas mało aktywny, jednak bardzo wiele się działo. Naszym ulubionym zajęciem było bieganie po weterynarzach i wizyty we Wrocławiu. W tym wszystkim udało mi się jednak znaleźć jakieś pozytywne akcenty.

Byliśmy razem nad morzem. Odkryliśmy wiele nowych miejsc spacerowych. Relacja Mentosa i Frei weszła na wyższy poziom. Oboje dobrze się ze sobą czują i jest to coś co cieszy mnie każdego dnia.


Jeśli chodzi o ludzką część naszej ekipy to muszę przyznać, że w bardzo dużym stopniu poszerzyłam swoją wiedzę z anatomii ( szczególnie psiej). Rok rozpoczęłam od seminarium z Paulą Gumińską odnośnie przygotowania psa do sportu, później webinar z dr Anetą Bocheńską, no i w końcu choroba Frei. 
Człowiek który martwi się o zdrowie swojego przyjaciela jest w stanie znaleźć i nauczyć się wielu nowych rzeczy, które normalnie w ogóle go nie interesują.

Brałam też udział w seminarium z komunikacji z Paulina Ziółkowską. Muszę przyznać, że bardzo rozwinęło to moje postrzeganie relacji psów i ludzi.

W połowie roku wykiełkował mi pomysł na tą stronę. Decyzja dojrzewała pół roku i w końcu udało się ruszyć z tematem. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się rozwinąć ten projekt.

Jeśli chodzi o futra to postanowiłam rozbić podsumowanie w odniesieniu do każdego z psów.

Freja

To był dość pechowy rok dla naszej Frejci. Na początku sterylka ograniczyła jej ruch. Gdy przyszła wiosna i zaczęłyśmy wracać do aktywności to wystąpiła kulawizna. Zerwane więzadło krzyżowe popsuło nam lato i jesień. Powrót do pełni zdrowia przyszedł wraz z brzydką pogodą.

Pomimo tych przeciwności udało nam się wyjść na prostą i możemy się pochwalić małymi sukcesami. Freja polubiła wodę i pływanie pod warunkiem, że woda jest spokojna. Morze i fale to stanowczo nie jest jej żywioł. Rozwinęła swoją świadomość ciała. W czasie rehabilitacji nauczyłyśmy się wiele nowych sztuczek i poznaliśmy nowe ćwiczenia. Podstawy, które udało nam się wypracować rok wcześniej zaowocowały, dzięki czemu nasza relacja weszła na wyższy poziom. Ze spokojem mogę odpiąć ją ze smyczy w wielu sytuacjach. Jestem też pełna podziwu do jej samokontroli. W skrajnych emocjach potrafi się pięknie opanować. Pomimo, że jest to dla niej bardzo trudne, to nie tracę z nią kontaktu. Bardzo duże postępy można było zobaczyć podczas naszego pobytu nad morzem. Freja przestała się bać wielu miejskich odgłosów. Wredny szczeniaczek zamienił się w dorosłą i rozsądna kobietkę, która bardzo ufa swojemu człowiekowi.

Sportowo Freja też zaskakuje, jestem pod wrażeniem aportu jaki udało nam się wypracować. W tym roku złapała swoje pierwsze backhandy i wróciłyśmy do agility. Dużym postępem było to, że mogłam zabrać ją na ten sam trening razem z Mentosem. Niestety, okazało się też, że frisbee i agility to nie są dyscypliny, które będziemy kontynuować, przez wzgląd na kolanka Frei. Jednak i tak jestem dumna z jej prywatnych „wewnętrznych” osiągnięć. W jakim kierunku dalej pójdziemy to czas pokaże.

Oczywiście w dalszym ciągu mamy bardzo wiele rzeczy do zrobienia, ale w tym roku było widać spore efekty.

Mentos

Problemy zdrowotne Frei wpłynęły też na codzienność Mentosa. Ograniczyliśmy frisbee i treningi agility. Mimo wszystko udało nam się zrobić co nieco 🙂

Jeśli chodzi o sportowe wydarzenia, to braliśmy udział w Latających Psach w Poznaniu. W konkurencjach ThrowNGo Level 1 i Frizgility Level 1 poprawiliśmy swoje wyniki z zeszłego roku.

2018 to też rok debiutów w zawodach treningowych agility. Było ich dość sporo jak na nas. Każde z osobna nauczyły  mnie czegoś nowego jeśli chodzi o relacje z Mentosem. Raz udało nam się nawet stanąć na podium, jednak nie jestem przekonana czy zawody to jest coś co nam dobrze robi. Na pewno nie wszystkie i nie często. W obecnym roku chciałabym ograniczyć nasze udział w tego typu wydarzeniach.

Sporadycznie braliśmy też udział w pokazach agility w Poznaniu. Też nie jestem przekonana co do tego typu wydarzeń z naszym udziałem.

Udało nam się też zrobić coś o czym marzyłam odkąd Mentos do nas przyszedł. Pojechaliśmy na owce. Ten jeden dzień był naprawdę niesamowity. To było nasze pierwsze seminarium, na którym czułam, że robimy to co mamy. Zaganianie to jest zdecydowanie żywioł Mentosa. Mój kochany kundelkowy pastuszek. <3

Życiowo Mentos jest Mentosem i tego chyba nic nie zmieni. Jestem z niego bardzo dumna, bo motywacja na jedzenie mu rośnie, pokochał zadek i powoli przekonuje się do przynoszenia różnych przedmiotów, nawet jak nie widzi w tym sensu.

Mamy też swoje problemy nad którymi będziemy w dalszym ciągu pracować.

To chyba na tyle. A jak Wam minął rok 2018? Macie swoje mini sukcesy, którymi chcecie się podzielić?

Kategorie: Ogólne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *